Strona główna > Projekty > Relacja: Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej KAMERA AKCJA, 24 – 27 marca 2011, Łódź

Relacja: Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej KAMERA AKCJA, 24 – 27 marca 2011, Łódź

Ostatni weekend marca przyniósł długo wyczekiwany Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej KAMERA AKCJA w Łodzi (przedsięwzięcie, któremu patronowało również nasze Koło). Reprezentacja przyszłych poznańskich filmoznawców stanowiła grupę całkiem liczną, czemu jednak, wziąwszy pod uwagę festiwalowe propozycje, trudno się dziwić. Bo rzeczywiście: program czterech festiwalowych dni wypełniony był po brzegi. Za jedyny jego mankament uznać można konieczność wyboru między interesującymi blokami filmowymi, odbywającymi się o tej samej porze. Ale cóż, to zarzut raczej nie do organizatorów, a do naszej niezdolności rozdwojenia się.

W czwartkowy wieczór Festiwal otworzyła przedpremierowa projekcja Peryferii w reż. Bogdana G. Apetriego. To gorzka historia kobiety, która wychodzi z więzienia na przepustkę, lecz nie zamierza doń wracać – by jednak rozpocząć nowe życie, najpierw musi zmierzyć się z przeszłością. Sala główna Kina Cytryna wypełniona do ostatniego miejsca, a ci, którzy po seansie nie byli zbyt senni, mogli udać się do Klubu Festiwalowego Portfolio, gdzie co wieczór odbywały się koncerty, schładzane zimnym piwem. Kolejne dni przyniosły kolejne seanse, a także (kolejne) zażarte dyskusje. Z innych pokazów premierowych oferowano choćby Życie z wojną w tle Todda Solondza czy Made in Poland Przemysława Wojcieszka. Organizatorzy zaskoczyli nas niespodzianką – ten ostatni zapraszał bowiem publiczność na film… telefonicznie! Z wciąż świeżych tytułów: dowiedziano się Jak zostać królem lub co można „przeżyć” Wkraczając w pustkę. Widzowie mieli także okazję przypomnieć sobie niektóre filmy takich twórców, jak David Lynch, bracia Coen czy David Cronenberg (któremu poświęcony był blok retrospektywny). Dużym powodzeniem cieszyli się jego niepokojący Nierozłączni, ze znakomitymi, bliźniaczymi kreacjami Jeremy’ego Ironsa. Zainteresowanie, nie bez przyczyny, wzbudziły też bloki: „Z obcych stron” (w ramach którego leniwie zasiedliśmy na wygodnych kanapach Małej Sali, Limonki, by obejrzeć zachwycającą przepięknymi zdjęciami Deltę Węgra Kornela Mundraczo) czy „W inny sposób”, kiedy to tłumnie stawiliśmy się do Wyjścia przez sklep z pamiątkami Banksy’ego.

Jak na festiwal przystało, nie zabrakło współzawodnictwa. W konkursie na tekst krytyczny, w jury którego zasiedli: dr Konrad Klejsa (Uniwersytet Łódzki), Andrzej Kołodyński („Kino”), dr Dagmara Rode (Uniwersytet Łódzki) oraz prof. Grażyna Stachówna (Uniwersytet Łódzki), główną nagrodę otrzymał Maciej Stasiowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego za tekst Wciśnij „enter” i patrz jak płonie…, który już wkrótce będzie można przeczytać w „Kinie”. Wśród pięciu wyróżnionych młodych krytyków znalazła się również studentka III roku poznańskiego filmoznawstwa, Alina Grzegorzewska [gratulujemy!]. W konkursie etiud i animacji, gdzie oceniali: dr Kamila Żyto (Uniwersytet Łódzki), Zbigniew Żmudzki (Se-Ma-For), dr Blanka Brzozowska (Uniwersytet Łodzki) i Robert Leszczyński, wyłoniono pięć zwycięskich tytułów. Grand Prix przypadło Andrzejowi Szychowi i jego animowanemu The Splash – historia animal punk (wykorzystująca konwencję dokumentu rysunkowa opowieść o muzyce wzbudziła mnóstwo śmiechu!). Ten sam autor, wraz z Krzysztofem Baranem i Kasprem Grubbą, wyróżnieni zostali za Conspire – wykonany techniką malarską teledysk do utworu zespołu Antimatter. Za najlepszą animację Festiwalu uznano zaś Coś w tym gatunku Urszuli Palusińskiej, stosującą konwencję filmu edukacyjnego. Fabularną Pralkę Jakuba Pączka doceniono w kontekście najlepszego wykorzystania wiedzy filmowej, zaś nagroda za najlepsze wykonanie techniczne powędrowała do Jakuba Czekaja i Tomasza Jurkiewicza i ich Twist and blood. Nie bez echa przeszła główna rola aktorska w tym obrazie, kreowana przez młodego Jamesa Fordhama, za którą tenże również otrzymał nagrodę. Wszystkie filmy zostały zaprezentowane publiczności w bloku konkursowym.

Gratką dla festiwalowiczów nieobeznanych z miastem był spacer po Łodzi filmowej. Dr Ewa Ciszewska z Uniwersytetu Łódzkiego poprowadziła nas spod kina Cytryna, zlokalizowanego w budynku dawnych Łódzkich Zakładów Kinotechnicznych „Prexer”, przez Plac Wolności, wzdłuż ulicy Piotrkowskiej, aż po Pałac Oskara Kona, który jest siedzibą Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera. Oprócz ostatniej w programie spaceru „Filmówki”, mieliśmy okazję zobaczyć m.in.: Aleję Gwiazd, Kino Polonia, Kino Odeon, pomnik Misia Uszatka, a przede wszystkim Muzeum Bajki Se-Ma-Fora. Oko cieszyły znane z wieczorynek lalki – Misia Colargola czy Pingwina Pik-Poka, scenografie, chociażby precyzyjnie wykonane makiety z Piotrusia i Wilka, czy pokój z nagrodzonego Oscarem Tanga Rybczyńskiego.

Wracając jednak do przestrzeni kina Cytryna – nie można pominąć istotnych, jeśli nie najistotniejszych na festiwalu i gromadzących wielu zainteresowanych paneli dyskusyjnych. Piątkową debatę, zatytułowaną „Od Dirty dancing do Dirty writing – o krytyce filmowej”, uświetniła obecność krytyków: Marii Kornatowskiej, Tomasza Raczka, Łukasza Maciejewskiego oraz Michała Pabisia-Orzeszyny. W moderowanej przez Konrada Klejsę rozmowie goście zastanawiali się, kim w ogóle jest krytyk filmowy. Z propozycji, które padły, można by utworzyć mniej więcej tak brzmiącą definicję: krytyk filmowy to swego rodzaju forma przejściowa między filmowcem, a dziennikarzem, trochę artysta (wg Kornatowskiej), który ma (1) wizję filmu i jego miejsca w kulturze, oraz (2) erudycję, by go umiejętnie na tej kulturowej mapie zlokalizować. Do zadań krytyka należy zarówno próba wyrażenia filmu słowami, jak i pomoc zaoferowana widzowi w formułowaniu odpowiednich postaw i poszukiwaniu argumentów. Stwierdzono ponadto, że w pisaniu o filmie ważny jest ton osobisty, ale nie wolno jednocześnie narzucać nachalnie czytelnikowi swego gustu. Warto mieć również świadomość, iż nie trafiają dziś do czytającego widza żmudne i naukowe analizy. Co ciekawe, z dyskusji wyłoniła się też postać krytyka-wampira, żerującego na przekazie filmowym, by wyrazić mógł swoją opinię. Kontrowersje wzbudził temat wzajemnych stosunków krytyków i reżyserów, który jednak, moim zdaniem, każdy młody człowiek piszący o filmie powinien rozstrzygnąć samodzielnie.

W piątek dużo emocji wzbudził blok dyskusyjny „Restart kina czy krytyki?”, moderowany przez Michała Pabisia-Orzeszynę. Gośćmi panelu byli członkowie grupy „Restart”: Joanna Ostrowska, Błażej Hrapkowicz i Jakub Marmurek, jak również Anna Pachnicka, producentka filmowa oraz Natasza Korczarowska, filmoznawca z Uniwersytetu Łódzkiego. Zauważono, że dziś krytyka się zmieniła, widz patrzy na gwiazdki bądź ewentualnie krótkie rekomendacje przed filmem, a prasowe teksty krytyczne polegają często na streszczeniu fabuły (co czasem wynika ze zwykłej, acz niedopuszczalnej nieznajomości warsztatu). Podkreślono także znaczenie uczciwości i rzetelności piszącego oraz odwagi i przełamywania tabu. Podobnie jak dzień wcześniej, uznano, że krytyk powinien poszerzać myślenie o filmie. Rozdzielono także postaci krytyka i filmoznawcy. Jeśli zaś chodzi o dzisiejszego widza, to (niestety) jego filmową świadomość, a dalej – wymagania wobec kinematografii, kształtują seriale, podczas gdy ta powinna być rozwijana już na poziomie podstawówki, również przy udziale krytyki. Poza tym, członkowie „Restartu” widzą krytyka jako partnera dla filmowca, stąd też potrzebne są festiwale, by umożliwić wymianę myśli.

Wymiana myśli na pewno nastąpiła w niedzielę, pomiędzy młodymi studentami kierunków filmoznawczych z Krakowa, Łodzi, Katowic i Poznania. Rozmawialiśmy o różnicach w naszych programach, o konieczności zmian, o nas samych, poszukujących własnej drogi życiowej. Rozmowa miała swobodny charakter, a najważniejszym jej punktem okazało się postanowienie założenia grupy tematycznej na portalu Facebook, pod hasłem „Akcja Filmoznawca”. Pomysł zrealizowano natychmiastowo; rozwija się prężnie i ma na celu integrację środowiska filmoznawczego i dobrą komunikację między kołami naukowymi. Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku: członkowie dzielą się informacjami o imprezach filmowych czy konferencjach.

Jedyna tego typu impreza w Polce, koncentrująca swoją uwagę na zagrożonej (?) roli krytyka filmowego, dała, jak widać, sporo wrażeń. Było w czym wybierać, o czym dyskutować i kogo wysłuchać. Na stronie Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej KAMERA AKCJA organizatorzy piszą: „zależy nam, aby Festiwal był wielkim forum wymiany myśli o sztuce filmowej […]”. Cóż, chyba się udało.

Klara Skrzypczyk

Reklamy
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: